Moje ciało rozstaje się z umysłem. Zmieniam się w kulę ognia. Gniew mnie wypala od środka. Jestem zupełnie spokojny i zupełnie burzliwy. Trzy fronty spalone. Wiatr nie łopocze w moje żagle choć strzelam z największej Armady to tonę.

W moim świecie nie dzwonią telefony.

Nie mogę przestać słuchać.

W moim świecie nie dzwonią telefony. Może na szczęście może jednak przekleństwo.

W moim świecie nie dzieje się nic.

Jestem chłodny wyciszony wycofany. Rozbijam wszystko na czynniki pierwsze. I może z twojej perspektywy wyglądam na szczęśliwego niosącego energię ale to wszystko nieprawda.

Obserwuje wzrost roślin, rozmawiam do swoich palm. Pielęgnuje. one wszystko wybaczą. No i rosną.

Poranki nad lustrem są sztuką. Skoro nikogo nie kochasz to kochaj siebie. Umyje zèby Ułożę włosy , wybiorę zapach. Jestem ostatnio bardzo wrażliwy na zapach. Wybieram jeden z trzech. Dziś endymion. Jutro halfeti. Jestem uzależniony od zapachu. To mi sprawia przyjemność. Jak jest ze mną przez cały dzień. Mój towarzysz dnia. Na ciele uwalnia się zupełnie inaczej.

Od dwóch tygodni nie mogę ćwiczyć ze względu na uraz. Wysiłek mnie ucisza. Muszę dużo ćwiczyć gdyż zmęczenie zabija gniew, niezliczone pokłady złości, agresji. Zazdrości. Wieczorne demony mają teraz przewagę.

Na szczęście nie śnię.

W moim świecie nie ma rozmowy.

Ta umiejętność umarła. Ja jako statek płynący nocą sondujący przestrzeń przed dziobem. Tak ja obserwuje zachowanie. Punkt zaczepienia. Wartość rozmowy. I gdy tylko przestaje rezonować. Odwracam. Męczę się. Złoszczę. Już mnie nie ma. Jestem powietrzem w tej przestrzeni. To jest egoizm , chamstwo.

Brakuje mi jeszcze zapachu który wyraziłby zmierzch. Zmierzch mojego życia.

youtube.com/watch

Usłyszałem Song for Zula dawno temu. Na studiach. Gdzie przeszła mnie ona kompletnie. Rozkładałem ją na czynniki proste chłonąc każdą nutę. Została ze mną do dzisiaj. Słucham ją często wiosnami. Bo gdy ją słyszę to tak jakbym wdychał wilgotne wiosenne powietrze. Wersja studyjna to czas młodości tej strasznie ukrytej bo jakże inaczej? Te miłostki nieodwzajemnione. Utracone. Sny o tym pięknym młodzieńcu. O nim. I gdy teraz po 8 latach słyszę ją akustycznie w filmie Dolana kiedy to dwóch pięknych usycha z tęsknoty za sobą i łączą się ich drogi życia być może już na zawsze. To jest mi smutno że moje osiem lat pustelni. To straszna pomyłka. A tak naprawdę to tylko sny.